Pełna mobilizacja i moc.

Piątkowy wieczór, piwnica jednego z budynków nieopodal miejscowego dworca. Delikatnie przygaszone światło, nastrojowa muzyka. Pośrodku staje ona jedna, sama. Pewnym siebie głosem  każe się rozbierać. Powoli na podłogę, jedno po drugim, opadają krepujące ruchy ubrania. Stojąc boso jesteśmy już gotowi… na trening mobility…

Przeglądając ostatnio biegowe blogi, fora i treningi na Endomondo rzuciło mi się w oczy, że wszyscy ostro trenują stabilizację. Filmiki i instrukcje: stabilizacja dla początkujących i zaawansowanych, stabilizacja dla fit-matek i kobiet karmiących piersią.
Owszem zachowanie stabilnej i mocnej pozycji ciała przy wykonywaniu codziennych ruchów czy w sporcie jest bardzo bardzo ważna i to nie podlega dyskusji np. unikanie „kociego grzbietu” w trakcie podnoszenia czegoś z podłogi. Pomijam fakt, że dla większości osób stabilizacja to jedynie planki i ich kolejne wariacje, bo kto obecnie ćwiczy, albo w ogóle wie co to jest stabilizacja biodra/bioder? Każdy sam będzie znał doskonale odpowiedź na to pytanie.
Jadąc dalej z tematem – jak powinna w ogóle wyglądać stabilna postawa wyjściowa zarówno stojąc, robiąc popularną deskę lub po prostu biegnąc?

Stopy w miarę równolegle do siebie, spięte pośladki, napięty brzuch poprzez aktywną przeponę, wyprostowana głowa tak by uszy były w jednej linii z barkami i biodrami, spięte łopatki…

No właśnie, a co jeśli nie potrafisz spiąć ze sobą łopatek lub jak już to na kilka sekund albo utrzymać wyprostowanej głowy? Łańcuch przepływu energii jest przerwany, a ty tracisz stabilność – czy to w biegu, czy będąc w miejscu.

Wystająca do przodu głowa, trudności w spięciu łopatek to jedne z oznak braku mobilności w obręczy barkowej, a obręcz barkowa to również ręce, które intensywnie pracują w trakcie biegu.

Starając się utrzymać tekst w erotycznym tonie z jakim rozpocząłem ten wpis zejdźmy w dół.

Staw biodrowy to domena różnego rodzaju… specjalistów ze specjalistycznych sklepów ze specjalistycznym obuwiem do biegania. Owym specjalistom wystarczy chwila by po krótkim teście wyłapać jak biegacz ustawia stopę i odpowiednio doradzić mu wybór obuwia lub wkładki odpowiednio korygujące odchylenia od normy. Jednak nie stopa jest tu problemem ale… biodro.
Szczerze to nie chce mi się wyciągać książki z anatomii, żeby po kolei wymienić, które mięśnie i ścięgna bioder oraz nóg stają się przykurczone, sztywne i zbite m.in. przez siedzący tryb życia i brak rozciągania przez co dramatycznie ograniczona jest mobilność bioder, ale jest ich sporo i ma to ogromny wpływ na pojawianie się różnego rodzaju kontuzji kończyn dolnych.

„Bardzo często przyczyny chronicznych dolegliwości kolan tkwią w nienaturalnie skróconych i napiętych mięśniach odpowiedzialnych za ruch nogi do przodu.”
dr Kelly Starrett.

W pełni funkcjonujące biodra to także zmniejszenie w znacznym stopniu siły obciążającej kolana.

Wielu biegaczy też nie wie skąd tak naprawdę bierze się siła biegowa tak ostro trenowana na podbiegach, skipach itp; a bierze się ona ze stawu skokowego, który nie jest tylko kostką, ale skomplikowanym systemem mięśni, ścięgien, kości, stawów i powięzi. I właśnie w tym systemie znajduje się sprężyna, która wyrzuca biegacza do przodu niczym pocisk – ścięgna Achillesa. Przyjmuje się, że nawet 30% prędkości osiąganej w trakcie biegu pochodzi właśnie z tego sprawnie działającego w pełnym zakresie ścięgna.
Jednak pomimo super właściwości bardzo łatwo można je usztywnić zarówno przez sprinty jaki i bieganie długodystansowe. Dodatkowo usztywnienie przyspiesza bieganie w obuwiu z wysokim dropem, kolana „uciekające” do środka itp.

Przyjęło się mówić, że „nie ma brzydkich kobiet, są tylko kobiety zaniedbane” to samo jest z naszym organizmem. Nie możesz zwalić winy, że zawsze tak było. Po prostu brak nam poświecenia trochę uwagi naszym stawom, ścięgnom i mięśniom, żeby pięknie i sprawnie funkcjonowały.

Obserwując znajomych biegaczy, jestem zdania, ze stać ich na znacznie lepsze wyniki przy obecnym poziomie wytrenowania jednak nie potrafią uwolnić potencjału jaki wypracowali na treningach właśnie przez brak mobilności w pewnych miejscach. W mojej opinii utwierdza mnie fakt, ze Ci którzy zaczęli poświęcać chociaż 10min dziennie na rozciąganie i trening mobility znacząco poprawili swoje wyniki w ostatnim czasie.
Zamiast tego nadal panuje przekonanie, że trzeba biegać więcej, dorzucić może kolejne interwały, niech leje się krew i pot, za wszelką cenę, co jednak kończy się kontuzją i chronicznym bólem. Ból w trakcie lub po treningu jest sygnałem od organizmu, że ruch został wykonany w nienaturalny (ograniczony) sposób i za chwile dojdzie do przeciążenia, które skończy się kontuzją. Często mniej, znaczy więcej.

Kwestia mobilności to temat rzeka, który warto zgłębiać i korzystać z tej wiedzy, aby cieszyć się sportem i sprawnością przez długie lata. Dlatego polecam książkę Kelly’ego Starretta „Gotowy do biegu”, którą rekomenduje sam Krzysztof Dołęgowski współautor książki „Szczęśliwi biegają ultra”.

Mobility jest sexy 😉

Na koniec podrzucam kilka moich ulubionych i często polecanych przez fachowców ćwiczeń na poprawę mobilności w różnych stawach:

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *