Otwarty spadochron – jedyny przydatny podczas lotu…

„Umysł jest jak spadochron. Nie zadziała, póki go nie otworzysz.”

Siemanko! 🙂
Witam z tej drugiej, nie-biegającej strony księżyca, bo zapewne dla wielu z was-biegaczy, dystans do 10km (a w moim przypadku głównie do 3-4) to nie bieganie. 😉
Cóż, ja utożsamiam je wyłącznie z tzw treningiem cardio i nie stanowi dla mnie celu samego w sobie, a jedynie element wspierający inne dyscypliny, które uważam za priorytetowe i którymi, kolokwialnie mówiąc się jaram (bawię się trochę w piłkę nożną, siłownię i na prawdę śladowo w sporty walki).
Parafrazując słowa Tomasza – moja ulubiona aktywność, nie może być jedyną aktywnością, jeśli tą ulubioną chcę się cieszyć jak najdłużej, bez przykrych konsekwencji. Z tej też przyczyny i u mnie, waszej ulubionej nie brakuje. 🙂
Jak więc rozumiem to osławione (jednocześnie dobrą i złą sławą) „cardio”? A no idąc po najprostszej linii jak sama nazwa wskazuje, jako trening mięśnia sercowego.
Tak, tak, nie możemy zapominać, że serce też jest mięśniem i jak każdy mięsień potrzebuje treningu. Bo jak ci siądzie pompa, to i cała praca nad resztą mięśni idzie w pizdu.
W związku z powyższym, pozwolę sobie zrobić przerwę na krótki apel i chwilę patosu;
DBAJMY O PIKAWĘ, BO MAMY TYLKO JEDNĄ!
W sumie to samo mógłbym powiedzieć o wątrobie i kilku innych narządach, ale zostawię sobie tą przyjemność na inną okazję. 😉
Mówiąc cardio, niekoniecznie mam na myśli jednostajne bieganie w tlenie. Może to być trening interwałowy, może to być HIIT, skakanka, mogą to być przebieżki na rozgrzewkę, a czasem nawet dłuższy, szybki spacer (w zależności od zapotrzebowania i poziomu wytrenowania). Generalnie chodzi mi o wysiłek, który angażuje twój mięsień sercowy, usprawniając jego pracę.
Wróćmy jednak do meritum i przewodniej filozofii tego bloga; nie istotne jaki sport uprawiasz, potrzebujesz narzędzi pomocniczych, czegoś co umownie nazwę działaniem funkcjonalnym (jednym z jego podstawowych elementów jest, a jakże-mój konik-dieta, o czym zdążycie się jeszcze przekonać).
Do czego zmierzam? Najgorzej zamknąć się w hermetyczny schemat i ograniczać na zasadzie: „jestem biegaczem i w dupie mam resztę bezpłucnych zdechloków” albo „jestem lifterem, niech sobie cioty biegają” czy, też z innej beczki: „zapierdalam jak wół, mogę żreć co mi się podoba. Nie tyję, więc mi to nie szkodzi”. NAJGORZEJ!1295782594_by_woody87_600
I nawet jeśli dzisiaj czujesz się świetnie i nic Ci nie dolega, pamiętaj; KROPLA DRĄŻY SKAŁĘ!
A jeśli twierdzisz, że jesteś niezniszczalny i akurat Ciebie to nie dotyczy, odsyłam do grafiki obok.
Też tak kiedyś myślałem i teraz w wieku 32lat, czuję się momentami jakbym skoczył bez spadochronu z dziesiątego na beton, więc wiem o czym mówię-autopsja. 😀
Ok! Dosyć tych dygresji i dywagacji, bo nigdy nie skończę – do sedna!
OTWARTY UMYSŁ! Podstawa do progresu na każdej płaszczyźnie życia, nie tylko tej sportowej. Musimy pamiętać, że to detale składają się na całość i nierzadko mają kluczowy wpływ na końcowy efekt. Jeśli twierdzisz, że wiesz wszystko, nie nauczysz się już niczego. A myślę, że nieraz nawet od głupca możemy wyciągnąć sporo nauki, czerpiąc z jego własnych błędów…
I choć zabrzmi to utopijnie, uczmy się w miarę możliwości na cudzych, bo niektóre własne, akurat w kwestii zdrowia, mogą być nieodwracalne.
Mądrością jest pamiętać cały czas o podstawach, nawet będąc grubo z przodu. A kiedy trzeba, być na tyle „głupim”, żeby się do nich „cofnąć”(żeby nas przypadkiem z tyłu nie zabrakło 😛 ). Pamiętajmy o tym, bo choć organizm ludzki jest super adaptacyjną maszyną, to nie samochód, części w nim nie wymienimy…

Start i pierwszy wspólny lot za nami! Mam nadzieję, że wszystkie spadochrony otwarły się w porę i nikt się nie roztrzaskał o glebę, a co za tym idzie, nie był to jego lot ostatni. 😀
Niech moc będzie z Wami! Big Up! 🙂

Ps. Na początek ciut filozoficznie, ale fundament jest niezbędny, żeby móc przejść do konkretów. 😉

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *